Jak trzeba, od czasu do czasu plują ogniem, wysyłają seks-SMS-y, pakują hamburgery albo udzielają korepetycji. Zaoczni chętnie przyjmują pracę na etat
"Szukam pierwszej pracy dla syna", "Pomagam znaleźć pracę mamie", "Znajomy obcokrajowiec chce pracować w Polsce" - takie wpisy w internecie to już codzienność. Coraz częściej w imieniu bezrobotnego dzwonimy i przychodzimy do agencji pracy. Czy to działa?
Rekrutacja pod kryptonimem "święta" wystartowała. Na zaplecze poszukiwani są pakowacze, operatorzy wózków widłowych, magazynierzy. W kuchni potrzeba pomocników kelnerów i kucharzy. Na wybiegu - śnieżynek oczywiście!
To brzmi groźnie, ale nie chodzi o żaden proceder, a raczej o zjawisko społeczne wywołane kryzysem ekonomicznym. Młode matki częściej szybko wracają do pracy, bojąc się, że po urlopie wychowawczym nie znajdą zatrudnienia